Nagonka na papierosy elektroniczne trwa, podczas gdy ludzie chorują z powodu korzystania z nielegalnego THC. Brak informacji, brak wyjaśnień. A wrogiem nr 1 okrzyknięto e-papierosy.

Rozwój technologii, a co za tym idzie – dostęp do informacji ma nie tylko pozytywne skutki edukacyjne i poznawcze, Często staje się narzędziem do rozprzestrzeniania błędnych, nieprawdziwych informacji. „Epidemia” ostrej niewydolności oddechowej w USA została przedstawiona w światowych mediach jako ściśle związana z e-papierosami, podczas gdy w rzeczywistości była wynikiem wykorzystywania nielegalnych olejów THC. Oznacza to, że istnieje niekontrolowany, ogromny czarny rynek produktów THC, za który nikt nie bierze odpowiedzialności i za którego istnienie nikt nie zostaje pociągnięty do odpowiedzialności. A może właśnie, próbując uniknąć wszelkiej odpowiedzialności, niektórzy zdecydowali się zrzucić winę na nowego wroga, którym – jak widać – jest e-papieros. Szkoda, że zwykli ludzie – niezaznajomieni z tą dziedziną, a polegający na danych przedstawionych w mediach – są w konsekwencji odbiorcami niewiarygodnych, wręcz fałszywych i bardzo mylących informacji.

Spójrzmy na najnowszy artykuł [1] opublikowany w serwisie Bloomberg News. Autorzy tej pracy próbowali przeprowadzić dogłębne dochodzenie w sprawie niedawnych przypadków choroby płuc w Stanach Zjednoczonych. Przeanalizowali sprawozdania dotyczące zachorowań, przeprowadzili wywiady z kilkoma naukowcami i przedstawili dowody z opublikowanych badań. Chociaż nie kwestionuję motywów autorów, wynik końcowy jest zbiorem mylących i nieistotnych informacji, które w większości nie tłumaczą prawdziwej przyczyny epidemii w USA. Wprost przeciwnie. Wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Pojedyncze raporty z zachorowań, które miały miejsce w okresie ostatnich 10 lat, nie mają znaczenia, jeśli porównać je z setkami poważnych przypadków niewydolności płuc, które wydarzyły się w ciągu kilku tygodni, w tym ponad 10 zgonów, tylko w jednym kraju. Co ciekawe, słowa „THC” i „marihuana:, które w dużej mierze są winowajcami tej epidemii, wymieniono chyba tylko w jednym artykule poważnie traktującym temat.

Dlaczego to olej THC, a nie konwencjonalne produkty z branży e-papierosów, jest winowajcą wybuchu epidemii? Z wielu powodów. Po pierwsze, główną kliniczną manifestacją choroby jest lipoidowe zapalenie płuc (lub eozynofilowe zapalenie płuc, które również można przypisać wdychaniu olejów), co prawdopodobnie oznacza, że wdychano egzogenne oleje lipidowe lub inne węglowodory. Konwencjonalne płyny do e-papierosów (tj. płyny nikotynowe lub beznikotynowe) są rozpuszczalne w wodzie. Dlatego też oleje nie są i nie mogą być stosowane jako rozpuszczalniki. Zamiast tego jako rozpuszczalniki stosuje się glikol propylenowy i glicerynę, które są alkoholami, poliolami, a nie olejami. Natomiast THC jest rozpuszczalny w tłuszczach i trudno się rozpuszcza w zwykłych rozpuszczalnikach. Możliwe, że w celu zagęszczenia nielegalnych roztworów THC stosowano wysokie stężenia olejów (nie tylko dlatego, że THC jest rozpuszczalny w olejach, lecz także ze względu na ich wysoką lepkość). Witamina E, która rozpuszcza się w tłuszczach, jest dodawana do wszystkich suplementów witaminowy (przeznaczonych do spożycia, a nie do wdychania). Samo THC jako związek nie jest przyczyną wybuchu epidemii, wdychane jest od lat. Podobnie klasyczne nikotynowe płyny elektroniczne NIE są przyczyną wybuchu epidemii, są stosowane przez miliony osób od 10 lat (brak danych o ostrych zatruciach). Natomiast wdychanie oleju THC przez kartridż i użycie do tego urządzenia na baterie (co wielu ludzi nazywa „e-papierosem”) jest zjawiskiem stosunkowo nowym, które przekształciło się w niekontrolowany czarny rynek. Rynek z nieznanymi producentami, bez standaryzacji produktów i bez kontroli jakości. THC są sprzedawane na czarnym rynku w fabrycznie napełnionych wkładach (systemy zamknięte), a nie w butelkach nadających się do ponownego napełnienia.

We wspomnianym artykule z Bloomberg News eksperci stwierdzają, że „prowadzimy szeroko zakrojone, niekontrolowane i słabo udokumentowane eksperymenty chemicznych na ludzkich płucach”. To, że nie wiadomo, co się stanie po 20 czy 30 latach używania e-papierosów, jest jednym z głównych argumentów często powtarzanych zarzutów. Co ciekawe, ten sam rodzaj „eksperymentu” dotyczy tak naprawdę każdego produktu wprowadzonego kiedykolwiek na rynek w historii ludzkości. Wyzywam każdego, aby pokazał mi produkt, który został wprowadzony na rynek dopiero po 20 lub 30 latach badań klinicznych i zebraniu odpowiednich dowodów epidemiologicznych. Jest to po prostu niemożliwe do zrealizowania. […]

Potencjalne skutki długofalowego wdychania glikolu propylenowego i glicerolu, przedstawione w dalszej części artykułu z Bloomberg News, nie mają związku z przypadkami ostrej niewydolności płuc w USA. Te ostatnie przypadki wystąpiły w ciągu kilku dni lub tygodni. Wszystkie informacje przedstawione w artykule dotyczą skutków przewlekłego stosowania wymienionych tam substancji i nie są powiązane z wybuchem epidemii. Ale czytelnik oczywiście nie będzie w stanie dokonać rozróżnienia.

Przytaczane są też stosunkowo nowe badania przeprowadzone przez naukowców z Baylor College of Medicine (Madison i wsp.), którzy znaleźli złogi tłuszczu w płucach zwierząt, które zostały poddane długofalowej ekspozycji na glikol propylenowy i glicerynę. Ponownie wyniki tych badań nie mają nic wspólnego z niedawnym wybuchem epidemii. Co interesujące, wszyscy zdają się ignorować istotne wnioski płynące z tego badania: że podczas gdy u myszy narażonych na dym tytoniowy wystąpiły ciężkie reakcje zapale i rozedma płuc, nie zaobserwowano takich skutków w grupie myszy poddanej ekspozycji na e-papierosy. Ponadto badanie to wywołało debatę, której głównym tematem było to, że skutki wdychania glikolu propylenowego są nieznane i nigdy nie były badane. Nie jest to prawdą. W latach 30. i 40. ubiegłego wieku prowadzono szeroko zakrojone badania nad wdychaniem glikolu propylenowego, ponieważ stwierdzono, że glikol propylenowy ma właściwości przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, i to zarówno u zwierząt, jak i u ludzi

Robertson OH, Bigg E, Miller BF, Baker Z. Sterilization of air by certain glycols employed as aerosolsScience, 1941.
Henle W, Zellat J. Effect of propylene glycol aerosol on air-borne virus of InfluenzaProceedings of the Society for Experimental Biology and Medicine, 1941.
Robertson OH, Loosli CG, Puck TT, Bigg E, Miller BF. The protection of mice against infection with air-borne Influenza virus by means of propylene glycol vaporScience, 1941.
Harris TH, Stokes J Jr. The effect of propylene glycol vapor on the incidence of respiratory infections in a convalescent home for children: preliminary observationsThe American Journal of the Medical Sciences, 1942.
Harris TH, Stokes J Jr. Air-borne cross infection in the case of the common cold: a further clinical study of the use of glycol vapors for air sterilization. TheAmerican Journal of the Medical Sciences,1943.
Lester W Jr, Dunklin E, Robertson OH. Bactericidal effects of propylene and triethylene glycol vapors on air-borne Escherichia coliScience, 1952.

W 1947 roku Oswald H. Robertson i współpracownicy opublikowali wyniki badań, które do dziś pozostają najbardziej wszechstronną analizą w zakresie bezpieczeństwa wdychania glikolu propylenowego. Robertson przeprowadził badania na szczurach i małpach, które przez okres od 6 do 18 miesięcy były narażone na działanie atmosfery przesyconej glikolem propylenowym, i po tym czasie nie znalazł w płucach lub jakimkolwiek innym narządzie żadnych zmian, które świadczyłyby o negatywnych skutkach tej ekspozycji. Ponadto istnieją badania nad palaczami cierpiącymi na astmę i POChP, które zostały powtórzone po 2 i 3 latach i wykazały, że przejście od palenia do używania e-papierosów wiąże się z obiektywną poprawą funkcji oddechowych.

Kolejna rzecz ciągle powracająca w artykułach: wpływ diacetylu i acetylu propionylowego (pentanedione). W praktyce to ja i naukowcy z USA jako pierwsi opublikowaliśmy w 2014 roku wyniki badania analizującego 159 płynów do e-papierosów, pochodzących głównie z Europy i USA, pod kątem obecności diacetylu i pentanedionu. Według mojej wiedzy, jest to jedyne badanie, w którym zbadano zawartość tych dwóch substancji chemicznych w płynach do e-papierosów i porównano ją do tej w dymie papierosowym. Stwierdziliśmy, że w przypadku diacetylu średni jego poziom w płynach do e-papierosów był 100-krotnie niższy w porównaniu do dymu papierosowego, a w przypadku pentanedione – 10-krotnie niższy. W artykule z Bloomberg News nie wspomina się o obecności tych substancji chemicznych w dymie papierosowym. […]

Prawda jest jednak taka, że liczne badania dowiodły skuteczności e-papierosów jako pomocy w rzuceniu palenia. We wszystkich krajach, w których korzystanie z e-papierosów w populacji było monitorowane, stwierdzono, że korzystanie z e-papierosów jest w dużej mierze zawężone do obecnych i byłych palaczy. Poniżej przedstawiam wykres z oficjalnymi danymi pochodzącymi z Narodowego Ankietowego Badania Zdrowia (National Health Interview Survey) z lat 2016 i 2017, przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych i reprezentatywnego dla populacji.

Nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek naukowiec sugerował, że e-papierosy są absolutnie zdrowe i bezpieczne i że każdy może lub powinien ich używać. E-papierosy niosą ze sobą ryzyko, co prawda minimalne w porównaniu z paleniem, ale będziemy w stanie je ilościowo określić dopiero za jakiś czas. Nie ma jednak wątpliwości, że e-papierosy są o wiele mniej szkodliwe niż palenie i doskonale pasują do podstawowej definicji ograniczana szkód – strategii, którą stosujemy w życiu codziennym (pasy bezpieczeństwa, hełmy, prezerwatywy, leki).

Krucjata przeciwko e-papierosom opiera się na fałszywych założeniach – że to one (zamiast nielegalne oleje z THC) są przyczyną ostrej epidemii chorób płuc. Zamiast wskazać prawdziwego winowajcę – nielegalne oleje z THC – wpływa się na opinię publiczną za pomocą nieprawdziwych informacji, co prowadzi do jeszcze większego zamieszania, dezinformacji i błędnych wyobrażeń.

Jak na ironię regulacje prawne, pośpiesznie wprowadzane po wybuchu „epidemii”, skupiają się wyłącznie na smakach płynów do e-papierosów. Nikt nie bierze pod uwagę, że niemożliwe jest, aby osoba decydująca się użyć nielegalnych olejów THC zrobiła to z powodu ich smaku. Sugerowanie, że konwencjonalne e-płyny (tj. płyny nikotynowe o różnych smakach), które są dostępne na całym świecie od 10 lat, są odpowiedzialne za wybuch epidemii choroby płuc (podkreślmy – tylko w USA), pozostaje w sprzeczności ze wszystkimi zasadami dotyczącymi epidemiologii.

Przeważająca dezinformacja i wynikające z niej reakcje regulacyjne z pewnością wywołają falę powrotu do tradycyjnego palenia. Możliwe, że miliony vaperów, którym udało się rzucić palenie za pomocą e-papierosów, znów popadną w ten zgubny nałóg. Dla zdrowia publicznego będzie to niewyobrażalna tragedia. Trzeba mieć świadomość, że codziennie ponad 1200 Amerykanów umiera na choroby związane z paleniem tytoniu. Nie mam wątpliwości, że obecną krucjatę historia zapisze jako jedną z kampanii najbardziej nieprawdziwych i szkodliwych dla zdrowia publicznego.

Dr Konstantinos Farsalinos

Dr Konstantinos Farsalinos – kardiolog związany z Centrum Kardiochirurgii Onassis w Atenach, pracownik naukowy na Wydziale Farmacji Uniwersytetu w Patras oraz w Narodowej Szkole Zdrowia Publicznego w Grecji. Specjalista echokardiografii i badań na temat ograniczania szkód powodowanych przez palenie papierosów, stypendysta Greckiego Towarzystwa Kardiologicznego. Był głównym naukowcem we wspólnym projekcie badawczym europejskich i amerykańskich stowarzyszeń echokardiograficznych. Od 2011 roku jako kierownik zespołu prowadzi badania laboratoryjne, kliniczne i epidemiologiczne nad paleniem i ograniczaniem szkód wyrządzonych przez dym tytoniowy i e-papierosy. Przeprowadził pierwsze badania nad cytotoksycznym działaniem pary e-papierosów na hodowane komórki i nad natychmiastowymi skutkami używania e-papierosa na czynność serca i naczynia wieńcowe. Analizował wzorce używania e-papierosów na podstawie szeroko zakrojonych badań w populacji europejskiej i amerykańskiej (Eurobarometr, National Youth Tobacco Survey, National Health Interview Survey, Behavioral Risk Factor Surveillance System). Jest także współautorem pierwszego usystematyzowanego przeglądu badań dotyczących bezpieczeństwa e-papierosów opublikowanego w 2014 r. Ponadto prowadzi badania nad podgrzewanymi wyrobami tytoniowymi. Wyniki jego badań zostały zaprezentowane na najważniejszych międzynarodowych kongresach naukowych i posłużyły do opracowania ram regulacyjnych dotyczących e-papierosów w Unii Europejskiej. Jesienią 2019 r. W jego dorobku mieści się ponad 75 prac na temat palenia, ograniczania szkód wyrządzonych przez dym tytoniowy i e-papierosy, opublikowanych w międzynarodowych czasopismach naukowych. Jest redaktorem i autorem książki zatytułowanej „Analityczna ocena e-papierosów”, wydanej przez Elsevier w 2017 roku.
Publikacje Doktora Farsalinosa dostępne na http://www.ecigarette-research.org oraz Vapour Poland

(cały artykuł dostępny w magazynie Vapour Poland)